Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdańsk!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdańsk!. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lipca 2015

Baltic Sail 2015

fot. Monika Rybicki
Czym byłby kolejny rok bez relacji z Baltic Sail? Na pewno rokiem trochę uboższym, choć trudno, żeby 2015 na moim blogu był uboższy niż jest (pół roku przerwy w pisaniu!). Naiwnie licząc, że ten wpis cokolwiek zmieni zostawiam tu garść informacji, trochę sentymentów i multum świetnych (bo nie moich) zdjęć.


What would be another year without a few words about the Baltic Sail? Surely a poorer year, although it is difficult my blog was more poorer than it is in 2015 (half year break in writing!). Naively hoping that this note will change anything I leave here some information, some sentiments and a lot of great (because not mine) photos.

Część informacyjna
Odbywający się tradycyjnie na początku lipca 19. już zlot żaglowców w Gdańsku jak zwykle przyciągnął tłumy turystów, gdańszczan, pasjonatów żeglarstwa, a także sporą gromadkę rekonstruktorów. Oprócz organizatorów części historycznej, czyli Garnizonu Gdańsk, spotkać także można było Garnizon Fortecy Częstochowskiej, Białego Orła, i po raz pierwszy i mam  nadzieję nie ostatni - przedstawicielki Krynoliny w osobach między innymi Buduaru Porcelany, Alicji i Magdy. Trudno wyobrazić sobie też BS bez Libavy, repliki XVII-wiecznego żaglowca. Z przyczyn różnorakich za to nie mogli się pojawić za to przyjaciele ze wschodu, co trudno było odżałować.
Podobnie jak w poprzednich latach pozostaliśmy w klimatach pierwszej połowy XVIII wieku.

Szczęśliwcy na statku / Lucky folks on board

                                                                    Information part
The 19th edition of the maritime festival as usual attracted crowds of tourists, citizens, sailing enthusiasts, and quite a number of reenactors. Beside the organizers of the historical part - Garnizon Gdańsk, you could also met Garnizon Fortecy Częstochowskiej, White Eagle, and for the first time and hopefully not the last - members of Crinoline, a group associating polish historical fashion blogers,  among others Buduar Porcelany, Alice and Magda. It is hard to imagine a BS without Libava, the replica of seventeenth-century sailing ship. Unfortunately, for various reasons, there were no friends from the East - maybe next year?
As in previous years we remained in the atmosphere of the first half of the eighteenth century.


Część marudząca
Trudno mi też odżałować, to, że z powodu dwudniowej nieobecności w zasadzie większość imprezy przeleciała mi koło nosa. Ominęły mnie dwie walki - obozowa potyczka na obrzucanie się bobem i bitwa na Motławie, która chyba była największą atrakcją całego Zlotu. 
Nie załapałam się także na żaden rejs. 
Upiorny ból pleców uczynił ze mnie zombie i zmarnował moje szanse na porządne nawiązywanie znajomości.
Pogoda była m i a ż d ż ą c a. Najokrutniejsze upały w Gdańsku przypadły właśnie na czas Baltic Sail. Woda była towarem pożądanym, cień - rzadkim i luksusowym.


Whining part
I find hard to get over it that basically most of the party passed me by, couse I was only for two days. I missed two fights - camp battle for beans and ship battle on the Motlawa, which in my opinion was the highlight of the entire Baltic Sail.
I also missed every cruise. 
Terrible backache made me a zombie and wasted my chance to make friends.
The weather was k i l l i n g. Horrible heat in Gdansk coincided precisely on Baltic Sail. The water was a desirable item, shade - a rare and luxurious.

Fot. Monika Rybicki

Część radosna
Za wiele nie mogę napisać, skoro więcej mnie nie było niż było, ale i tak będę miło wspominać chociaż te parę chwil spędzonych na rozmowach, tańcu czy polewaniu się wodą :) Dobrze i inspirująco było też popatrzeć na imponująco odszytych ludzi. No i sprawiłam sobie nowy, ręcznie szyty gorset, już trzeci na XVIII wiek ^^

                                                                        Joyful part
I can't write to much since I wasn't on the entire festival, but I'll remember those few moments of friendly talks or dancing :) It was also inspiring to watch the people dressed in impressive period chlothes. And I bought myself a new, hand-sewn stays, third one in my closet ^^


Część fotograficzna, najlepsza.
Photo part, best one.

Obozowe życie / Camp life Fot. Monika Rybicki
Fot. Monika Rybicki
Bitwa / Battle Fot. Monika Rybicki
Fot. Monika Rybicki

Fot. Monika Rybicki


Fot. Monika Rybicki

Odrobina elegancji / Fancy! Fot. Monika Rybicki

Fot. Lady Klaryssa
Jak zwykle miss towarzyskości trzyma sie z boku :D fot. Wioletta Krewniak

W Domu Uphagena / In Uphagen's House Fot. Wioletta Krewniak

Fot. Monika Rybicki

Kto nie był tego zapraszamy za rok!
See you next year!


Fot. Lady Klaryssa



niedziela, 31 sierpnia 2014

Osiemnastowieczne życie okiem Johanny Schopenhauer



Nie znoszę zbyt długiej ciszy na blogu. Zaplanowałam sobie na wakacje dużo szycia i haftowania i część z tych planów udało mi się zrealizować, jednak chwilowy brak względnie przyzwoitego aparatu uniemożliwia mi porobienie zdjęć. Z noworocznych planów udało mi się zrobić co prawda tylko kamizelkę, ale za to dodatkowo zrobiłam mini czepek i zaczęłam pikować spódnicę. No i dalej haftuję fartuszek, na który powoli już patrzeć nie mogę. Dlatego dzisiaj na rozruszanie książka!

Today will be about memoirs Jugendleben und Wanderbilder, in which Johanna Schopenhauer, mother of Arthur, famous philosopher, recall her youth in Gdańsk. Book was written in german and is translated into polish. How about english - I have no idea. So today  without translation, for german speaking readers I will say that this book is really worth reading. Really. You will find there many details of 18th century life - about everyday life, education, traveling, social relations, clothes etc. Maybe someone read her novels? Apparently she was quite known writer then.

Jeśli komuś nazwisko autorki kojarzy się ze sławnym filozofem, to prawidłowo. Ta radosna, pogodna kobieta wydała bowiem na świat "ponurego" filozofa, Arthura Schopenhauera, którego wizerunek ostatnio stał się dość popularnym memem:


Johanna urodziła się w Gdańsku w roku 1766 w rodzinie zamożnego kupca Trosieniera. W wieku 19 lat wyszła za mąż za Heinricha Schopenhauera, który, a jakżeby inaczej, także był bogatym kupcem. Z małżeństwa tego urodzili się Arthur (1788) i Adela (1797). W roku 1793 rodzina przeniosła się Hamburga, potem po śmierci Heinricha w roku 1806 do Weimaru, Bonn i ostatecznie do Jeny, w której to pani Schopenhauer dokonała żywota w roku 1838. Popularna pisarka, poetka, przyjaciółka Goethego, kobieta o szerokich horyzontach, wykształcona i świadoma siebie. Tyle suchych faktów. 

Caroline Bardua, Johanna i Adele Schopenhauer, 1806

Johanna jednak zasłużyła sobie na naszą pamięć nie tyle przez bycie matką swojego syna, ale przez swoją twórczość literacką, a zwłaszcza przez spisany pod koniec życia pamiętnik Gdańskie wspomnienia młodości. Jest to książka obowiązkowa nie tylko dla tego, kto interesuje się historią Gdańska, ale też i dla wszystkich tych, których interesuje życie codzienne drugiej połowy XVIII wieku. Warto tym bardziej, że Schopenhauer ma niezwykle lekkie pióro i umiejętność celnej obserwacji rzeczywistości. 

Daniel Chodowiecki, ulica w Gdańsku

We Wspomnieniach... wielkiej polityki jest tyle, ile potrzeba by zrozumieć tło historyczne, nie ma w niej też wielu historiozoficznych rozważań czy własnych emocjonalnych rozterek, są za to ludzie z krwi i kości, opisy zwykłej codzienności, obyczajów, stosunków społecznych i wszystkiego tego, co może przydać się komuś, kto zajmuje się cywilnym odtwórstwem epoki. Johanna zaczyna swoje wspomnienia tradycyjnie od dzieciństwa, które, jak wynika z kart książki, było nadzwyczaj udane (albo też tak się zapisało w jej pamięci, co w sumie na jedno wychodzi). Dużo miejsca poświęca edukacji, zarówno tej domowej, jak i szkolnej (w której uczono np. spokojnego siedzenia), swoim nauczycielom i przyjaciołom.  Barwnie opowiada o spotkaniach, jedzeniu, chorobach (ale z klasą!), szczepionkach, zaręczynach, strojach, koncertach, podróżach i wszystkim tym, co mogło dotyczyć dobrze urodzoną pannę.
Daniel Chodowiecki

Parę ciekawostek i cytatów na zachętę:
+ W Gdańsku w drugiej połowie XVIII wieku do kobiety nie mówiło się jeszcze madame, tylko np. czcigodna pani (jak stoi w oryginale - nie wiem).

+ Ja w tym samym wieku (lat sześciu) byłam ślicznie przybrana w katungową* sukienkę, cienką, piekną zapaskę z białego lnu i małą flordormeuse** na głowie, spod której wyzierał pudrowany czubek.
*katung - rodzaj tkaniny bawełnianek, tkanej jak wełna (nigdzie nie spotkałam się z taką nazwą, co to obecnie może być?)
** flordormeuse - z franc. czepeczek

+ Z Włoch sprowadzano kwiaty, które rzekomo aż do złudzenia naśladowano skorupkami jaj i kokonami jedwabników.  (Ktoś wpadł gdzieś na podobny tutorial? :D)

+ Buchalter ojca Johanny miał narzeczoną, która produkowała katagony i kapelusze, i z którą bez ślubu mieszkał w JEDNYM domu.

+ Jakie baśnie były wtedy popularne?
Od Sinobrodego, odtworzonego na drzeworycie w chwili gdy chce swą biedną żonę, chwytając ją za włosy, ściąć szablą dwa razy dłuższą jak on sam, odwracałam się ze zgrozą, ale rozumna księżniczka Finette ze swym szklanym kołowrotkiem, Kopciuszek najmilszy z trzewiczkiem i mały Paluszek z siedmioma braćmi nicponiami lub książę Rokett z warkoczem - jak oni mnie wszyscy zachwycali! Przede wszystkim zaś kot w butach.
Mi na wyobraźnię jednak najbardziej działał Sinobrody, a baśnie o Finette i księciu Rokett chętnie bym poznała.

Jeśli ktoś skusi się na przeczytanie, to niech szuka książki wydanej przez słowo/ obraz terytoria.  Obfituje ona w ilustracje z epoki, głównie autorstwa Daniela Chodowieckiego, którego autorka miała zaszczyt spotkać jako dziecko. Jako książkę do poczytania oceniłabym ją na 8/10, jednak ze względu na jej wartość historyczną - 100/10, po prostu bezcenność!




niedziela, 13 lipca 2014

"Czterdzieści dialogów" Nicolausa Volckmara czyli rozmówki z XVII wieku

Chyba każdy, kto zajmuje się rekonstruowaniem minionych epok wie, że o wiele trudniejszym od odtwarzania dawnych strojów jest odtwarzanie dawnych obyczajów. Zakładając zdobną suknię, mundur czy nawet prosty strój z ludu nie wchodzi się automatycznie w skórę damy, żołnierza czy służącej, i nawet nie o zdolności aktorskie tu chodzi, tylko o dokładną wiedzę o życiu codziennym w epoce. A tę wbrew pozorom niełatwo zdobyć. Weźmy na ten przykład zwykłą rozmowę - opracowania naukowe o ile w ogóle są szerzej dostępne najczęściej są suche, filmy skażone współczesnym spojrzeniem na człowieka, a powieści i dramaty z epoki często pisane są językiem wysokim i raczej nie oddają ducha prozy życia. Jak i o czym więc rozmawiać, gdy chcemy być bardziej realni dla potencjalnego odbiorcy albo po prostu wczuć się w klimat? Można więc rozmawiać współczesnym językiem o dawnych sprawach typu szycie, gotowanie czy czyszczenie broni (i tak jest najbezpieczniej), można też nieudolnie stylizować wstawiając randomowo w zdania archaizmy typu „azaliż”, „wżdy”, „waćpanna” itd. (i tak jest najgorzej). Można też zajrzeć do książeczki Nicolausa Volckmara Viertzig Dialogi (w formie papierowej wydanego przez Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego) i znaleźć tonę inspiracji ;)

This post will be about german-polish phrase book, so I guess it won't be interesting for the rest of the world ^^ So this time - only in polish.

ze strony klik
A książka ta to po prostu rozmówki niemiecko - polsko - łacińskie. Czytelnie podzielone na kolumny i starannie posegregowane na działy tematyczne w zasadzie nie odbiegają wiele od współczesnych pozycji tego typu, i tak jak one napisane są potocznym językiem. O samym Volckmarze niewiele wiadomo, pochodził z Hesji, był nauczycielem w gdańskim Gimnazjum Akademickim i płodnym pisarzem. O potrzebie tego typu literatury świadczy fakt, że rozmówki były wielokrotnie wznawiane, być może nawet 28 razy, w tym ostatni raz w roku 1758.

Działów tematycznych jest 40 i pozwolę wymienić sobie wszystkie: 1. Pozdrowienie i odpowiedź. 2. Liczba. 3. Czas. 4. Praepositie i z ich używaniem. 5. Czworo pytania pospolite i odpowiedzi na nie. 6. Gdy rano wstają. 7. Gdy wieczór spać idą. 8. Gdy do szkoły idą. 9. Gdy do kościoła idą. 10. Jako poselstwo sprawują. 11. Jako rozmaite rzeczy nakupić. 12. Jako mięsa i ryby kupić i ważyć. 13.  O obiedzie albo biesiedzie. 14. Rozmowa po obiedzie. 15. O pogodzie. 16. O graniu. 17. O rozmaitym odzieniu. 18. Jako szatę dać urobić. 19. O rozmaitych rzemieślnikach. 20. O przędziwie i o szyciu. 21. O krzcinach. 22. O weselu. 23. O praniu. 24. O kupowaniu drew. 25. O łaźni. 26. O pożyczaniu i upominaniu się pieniędzy. 27. O państwie i czeladzi. 28. O komediach. 29. O wędrowaniu i drogach. 30. O nowinach, wojnie, drogości, powietrzu morowym.  31. O złoczyńcach. 32. Gdy na folwark jadą rozmaite rozmowy; o gospodarstwie; 33. O oraniu, sianiu i o żniwie. 34. Jako zboża do Gdańska spuszczać. 35. O kupiectwie i żeglowaniu. 36. O budowaniu domu. 37. O wojnie. 38. O rozmaitych chorobiech. 39. O umieraniu. 40. O pogrzebie.

A co w tych działach? Cudowności i samo życie :D

Z działu Jako szaty robić dają:
Panie ojcze, proszę, daj mi Wasz Mość nową szatę urobić na święta.
Bo mi się stara już zdrapała a pasamony, bramy się odproły.
Wszak jeszcze roku niemasz, jakom ci ją dał urobić.
Już temu dalej niżeli trzy lata, do tego nosiłam ją na każdy dzień. 
Mogłabyś jeszcze dłużej w niej chodzić, kiedy byś umiała szczędzić.
Szczędzę-ć ja jako nalepiej umiem, a przecię się drze.
Dobrze by kupić, kto by pieniądze miał.
Ma Wasz Mość wielki wór pieniędzy, widziałam go ja dobrze.
Kiedy pani matka skrzynię była otworzyła.
Liczmany-ć to były.  (tu drobniaki)
Wiem ci ja, co liczmany są, a co węgierskie złote.
Wieręś tak mądra?
Chłopcze, idź do kramarza, a proś go żeby mi przysłał sztukę prostego grubrynu, łokieć po siedmi albo po ośmi groszy.
Namilszy panie ojcze, daj mi Wasz Mość co dobrego i pięknego urobić.
A więc to nie piękne dosyć?
Ale, żebracyć tak [nie] chodzą.
A tyś co? Podobnoś szlachcianka?
Gburkaś ty.
Więc go też wyrzucę na ulicę, na gnojewisko.
Więc ja też tobie pięknie dam rózgą w dupę (pośladek).

Gerard ter Borch, Ojcowskie napomnienie, c. 1654


Oto wam posyła cztery sztuki czworakiej maści, macie sobie wybierać, co się wam podoba.
Żono, podźcie a pomóżcie mi co nalepsze i nacudniejsze wybrać.
Szpetna to maść.
To cienkie jest i zda mi się wiotche i zleżałe.
Według mego zdania tedy to nalepsze.
Odnieś mu to zasię, pieniądze poślę mu jutro.
Zanieś do krawca, a daj sobie nową suknię urobić.

Dobry dzień, panie krawcze.
A czy macie też teraz wiele roboty?
Nie barzo wiele, tak po trosze.
Roboty dosyć, by się jedno robić chciało.
A co nam dobrego niesiecie?
Oto niosę trochę sukna i radabych miała nową suknią.
Tylko proszę, abyście mi co pięknego urobili.
Nie frasujcie się, lepiej ja to umiem, nieżeli burmistrz albo burgrabia.
Więc bierzcie miarę.
A jakoż chcecie mieć: długo czy-li krótko, ciasno czy-li szeroko?
Uczyńcie mi prawie w miarę, pięknie przestworno.
A kieszeni nie zapamiętajcie.
A rychło będzie gotowo?
Za tydzień, za dwie niedzieli.
Tak długo nie mogę czekać. Izali nie może być rychlej?
Mam jeszcze weselne szaty robić, a te mają być gotowe na przyszłą niedzielę.
Skoro one zgotuje, tedy wasze zaraz przykroję.

A gotowa moja szata?
Jeszcze nie.
Wiedziałam ci ja to dobrze, że to tak miało być.
Ale czemuście mi nie zgotowali?
Nie mogłem żadną miarą.
Czeladź moja powędrowała przecz, a do tego czasu nie mogłem żadnego towarzysza dostać.
Dzisiaj dopiero jednegom przyjął.
A kiedyś to wżdy będzie?
Za tydzień macie ją mieć za pewne.
By jedno pewno było.
Możecie mi wierzyć.

A suknia moja gotowa?
Gotowa, a czemuście dawno po nię nie przyszli?
Ukażcie, przymierzcież mi ją. 
A do dosyć przestworna?
Ciasna mi około piersi.
Jeszcze się to rozciągnie.
A coście zarobili od niej?
Od roboty grzywnę.
Za jedwab pięć groszy.
Za pasamonów czterdzieści łokci, po trzy półgroszki, uczyni sześćdziesiąt groszy.
Za tuzin guzików trzy grosze.
Wszystko pospołu uczyni cztery grzywny i ośm groszy.
Nazbyt-eście wiele napisali.
Nie nazbyt, widzicie dobrze, że teraz wszystko drogo.
Jako przydziecie do miasta, tedy wieźmiecie pieniądze.
Zgodzę się ja dobrze z panem ojcem.

Oto macie pieniądze, grosz-em wam wytrącił.
Dziękuję wam za dobrą zapłatę.
Towarzyszom dajcie też co na piwo.
Kiedy wam czego będzie potrzeba, tedy przydźcie zaś do mnie.

Uff... Długie ale szkoda urywać w trakcie, bo to cała historia jest. Volckmar nie stronił też od humoru, choć czasem w nieco dosadnej formie:

Z działu Gdy rano wstają:
Słyszałam iżiś mowił we śnie, aboć się co śniło? 
Śniło mi się, jakobych wór pieniędzy nalazł, powiedz mi co to znaczy.
Pewnie co zgubisz.

Z działu O weselu:
Stara baba bierze młodego chłopa, co jeszcze wąsika nie ma. Mogłaby być matką jego.
Stary siwy człowiek pojmuje  młodziuchną dzieweczkę o ośminaście lat.
Chłop młody pojmuje starą, zgrzybiałą babę, co i zęba w gębie nie ma.

Widocznie była potrzeba używania podobnych wyrażeń.

i dalej z tego samego działu:
Powadzili się, pobili i posiekli się, że sromota i grzech o tym powiedać.
Jednemu rękę, kilka palców ucięto.
Drugi dostał ranę przez łeb, mało nie na piędzi.
Trzeciego postrzelono. Pan Bóg wie, jeśli się wyleczy.
Niewiasty i dzieci tak wrzeszczały, że człowiek i własnego słowa nie mógł usłyszeć.
A tobie nie dostało się też?
Nie, bom uciekł, skryłem się.

Jan Steen, Kłótnia przy kartach jako luźna ilustracja do weselnej bijatyki ;)


Bardzo przewidująco ze strony Volckmara, nie pominął żadnego aspektu porządnego wesela :) wyobrażacie sobie coś podobnego w dzisiejszych rozmówkach?

Takich smaczków jest w tej pozycji mnóstwo. Niestety, książka w formie papierowej, czyli czytelniejszej nie jest ogólnie dostępna, Gdańszczanie na pewno mogą wypożyczyć ją w BUG-u, jak się w innych miastach - nie mam pojęcia. Można też przeczytać oryginał w necie pod tym adresem -  dużo więc zabawy z odcyfrowywaniem, ale moim zdaniem warto :)



środa, 9 lipca 2014

Baltic Sail 2014

fot. Anna Pisarska-Umańska
Początek lipca to dla Gdańska już tradycyjnie zlot żaglowców Baltic Sail. Na cztery dni do miasta zawijają różnorakie jednostki pływające, by żeglarze mogli się w przyjacielskiej atmosferze zintegrować, zawiązać nowe znajomości czy też po prostu zrobić sobie wakacje od codzienności. No i przy okazji przypomnieć Polsce i światu, że Gdańsk tak nie do końca odwrócił się od morza ;).
Jest to już 18. edycja tej imprezy i trzecia z kolei, w której na szeroką skalę udział biorą rekonstruktorzy. W Gdańsku powitać mogliśmy Niemiecką dzielnicę z Moskwy, Redutę z Rygi, Garnizon Częstochowy i Białego Orła z Gdańska. Nad całością czuwał Garnizon Gdańsk. Podobnie jak w zeszłym roku, w którym to tematem przewodnim była wielka wojna północna, pozostaliśmy w klimatach I połowy XVIII wieku i próbowaliśmy choć w pewnym stopniu oddać klimat roku 1734, czyli wojny o polską sukcesję. A zatem Rosjanie, Szwedzi, Francuzi i wojska koronne - Regiment Pieszy Królewicza, Garnizon Częstochowa i Gwardia Piesza. Jak na miasto morskie przystało po nabrzeżu szwendała się także portowa zbieranina wszelkiego autoramentu. Kłótnie, pościgi, załadunki, znowu kłótnie, głośne przekupy, gry w kości, portowe dziewki - można powiedzieć, że port chociaż na chwilę ożył ;). Nie mogłoby się też obyć bez nieco wyższych sfer - tradycyjnie reprezentowanych wyłącznie przez płeć piękną, bo panowie niestety wolą kamasze i aromat prochu ;)

fot. Joanna Kramer
Były scenki na ulicach, pokaz XVIII-wiecznej mody i głośna bitwa pomiędzy trzema żaglowcami na wodach Motławy. Był też obóz, a na nim namioty, słoma, ognisko, poranne jajecznice i wieczorne eintopfy, natarczywe majowe chrabąszcze (nic tylko gotować z nich zupę) i warty. I Jurij z Łotwy śpiewający przy akompaniamencie gitary wschodnie i polskie piosenki, i prześwietnie opowiadane przez panów z Częstochowy kawały, i buldog Mamba usiłujący pożreć kłody drewna, a nawet krótka lekcja aikido udzielona przez XVIII-wiecznego mnicha, po której bolały mnie palce :P.
Gadaniem jednak nie oddam tego klimatu, więc zdjęcia!

fot. Łukasz Gerwatowski
July in Gdańsk traditionally begins with Baltic Sail. For four days the city is occupied by various vessels and  sailors who can integrated in a friendly atmosphere, make new acquaintances, or simply take a vacation from everyday life. And by the way to remind Poland and the rest of the world that Gdańsk is not completely turned away from the sea ;).

This is the 18th edition of the event and the third one, which involve reenactors in a big way. In Gdansk we could welcome the German District of Moscow, Redoubt from Riga, Garrison Czestochowa and White Eagle from Gdansk. Garrison Gdańsk took care about everything. Like last year, in which the main theme was a Great
Northern War, we remained in the first half of the eighteenth century, and tried to give atmosphere of 1734, the War of the Polish Succession. So, Russians, Swedes, French and royal troops. As befits the city with seaport on streets were hanging around a bunch of various and loud people. Quarrels, chases, reloads, more quarrels, loud huckstresses, harlots - real seaport life ;). There were also representative of high society - traditionally represented only by lades, because gentlemen, unfortunately, prefers gaiters and the aroma of gunpowder ;)

There were scenes in the streets, eighteenth-century fashion show and loud battle between the three sailing ships on the waters of Motława. There was also a camp, tents, straw, fireplace, morning scrambled eggs and evening "eintopfs", assault of the may beetles and night guard. There were also Yuri from Latvia singing  eastern and Polish songs, jokes
excellently narrated by the guys of Garrison Czestochowa, bulldog Mamba trying to eat logs, and even a short lesson of aikido granted by the eighteenth-century monk, after which my fingers hurt :P.
But nothing captures the atmosphere better then pictures :)

fot. Łukasz Gerwatowski
fot. Łukasz Gerwatowski
fot. Joanna Kramer
fot. Łukasz Gerwatowski
fot. Łukasz Gerwatowski
fot. ? a na nim najwspanialsza Marta :D
fot. Krzysztof Dolatko
fot. Krzysztof Dolatko

fot. Krzysztof Dolatko

fot. Krzysztof Dolatko / piękna Zuzanna

fot. Krzysztof Dolatko

fot. Krzysztof Dolatko










fot. Barbara Filipiak
fot. Łukasz Gerwatowski
fot. Łukasz Gerwatowski

fot. Łukasz Gerwatowski

fot. Łukasz Gerwatowski
fot. Anna Pisarska - Umańska
fot. Anna Pisarska - Umańska
fot. Monika Rybicki

fot. Monika Rybicki

fot. Monika Rybicki

fot. Tadeusz Kryszyłowicz

fot. Tadeusz Kryszyłowicz

fot. Tadeusz Kryszyłowicz upał... / heat

fot. Tadeusz Kryszyłowicz
fot. Tadeusz Kryszyłowicz

fot. Tadeusz Kryszyłowicz
fot. Joanna Kramer

fot. Joanna Kramer

fot. Joanna Kramer / potrzebuję obszerniejszej spódnicy / I need bigger petticoat ^^



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...