Pokazywanie postów oznaczonych etykietą embroidery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą embroidery. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 grudnia 2014

Fartuszek / LACMA apron



Kiedy myślimy o fartuchu w kontekście historycznym to w pierwszej chwili wizualizuje nam się najczęściej śnieżnobiały, wyprasowany i praktyczny kawałek niewyszukanego materiału. Nie tym razem! Osiemnastowieczne kobiety potrafiły nawet z tego prozaicznego elementu garderoby stworzyć dzieło sztuki użytkowej ;). Jedwabie, metalizowane nici, koronki klockowe i długie godziny machania igłą przynosiły efekty w postaci takich cudeniek.

When we think about the apron in the historical context, in the first moment we usually visualize white, ironed, and practical piece of homely fabric. Not this time! Eighteenth-century women could create even from such mundane piece of clothing a work of art ;). Silk, metallic thread, bobbin lace and long hours spent on embroidering brought results in the form of such amazing things.



Fartuszki są tak ładne i efektowne, że po prostu musiałam sobie sprawić podobny. Wiadomo, biedniejszy bo bawełniany i haftowany bawełnianą nici, no i nie tak dokładny, bo symetria nie jest moją najmocniejszą stroną. Za fartuch zabrałam się w maju, a gotowy był w listopadzie. W międzyczasie odłożyłam go na około 3 miesiące, więc ostatecznie nie robiłam go tak długo. Na wzór wybrałam sobie fartuch z około 1740 roku ze zbiorów LACMA. Ładny, prawda?

Aprons are so pretty and impressive, that I just had to make one by myself. Poorer of course - I used cotton and cotton thread. I started in may, and the apron was ready in november. In the meantime, I had a three-month break, so in the end I didn't do it for so long. I was captivated by this object from LACMA, dated on c. 1740 year. Nice, isn't it?




A to moja próba:
And this is my attempt:


Wymiarowo zgadza się z zabytkiem, wzór standardowo kopiowałam na oko, więc niechcący rozciągnęłam go w pionie. Ale nie ma dramatu. Na marginesie - zauważyłam, że duże formy wychodzą mi o niebo lepiej niż ta pokrzywiona drobnica, mam nad czym popracować :)

Measurements are the same as in original, I copied pattern more or less, which is typpical for me, so I unintentional flexed it vertically. But there is no drama. BTW - I noticed that the large flowers come out a lot better than the small ones, I have to work on that:)



tak się chwalę ^^

 W ostatnim poście w roku chciałabym wrócić też do postu o noworocznych postanowieniach. Szału nie ma - udało mi się zrobić 7 z 12 zaplanowanych rzeczy. Najbardziej żałuję nieuszycia sobie gorsetu na empir, więc to na pewno przejdzie na rok 2015. Reszta w zasadzie nie okazała się aż tak niezbędna. 

In the last post of the year, I would like to return to the post of the New Year's resolutions. Could be better - I was able to make 7 of 12 planned things. I regret most not-sewing a regency stays, so it will definitely go for 2015. The rest turn out not to be very neccesary.


fot. Łukasz Gerwatowski

czwartek, 11 grudnia 2014

Portfel / Pocketbook



Naprawdę lubię robić te portfele, ten to już czwarty w mojej karierze po tym, tym i moim ulubionym tym. Są czasochłonne, ale bardzo proste i całkiem efektowne. Można dowolnie poszaleć z kolorystyką, a i historycznych wzorów do skopiowania jest taka różnorodność, że każdy znajdzie coś miłego dla oka. Za bazę posłużył mi ten zabytek.


I really enjoy doing these pocketbook, this one is fourth in my career, after this one, this one and my favourite this one. Pocketbooks are time-consuming, but very easy to do and look quite smartly. You are free to use favourite colours, and there is such a variety of historical patterns that there is something for everyone. The base for my pocketbook was this antique.

link

Wymiarowo mniej więcej się zgadza. Wzór jest powtórzony co do oczka, zmieniłam trochę kolory i wzorem Atelier Polonaise dodałam metalowe zapięcie.

Dimensions are quite similar. Pattern is exatly the same, I've change colour scheme and copied metal buckle from Atelier Polonaise.



Nigdy nie mogę się zdecydować jakich kolorów użyć. Te wyszły bardzo intensywnie.

I can never decide which colors I should use. These turn out to be very intensive.


całość / emboidery done



radosny, tęczowy portfel / happy, rainbow-hued pocketbook

polowanie / hunting

niedziela, 11 maja 2014

New accessories - quilted bumpad and garters


fot. Łukasz Gerwatowski

Wiosna zawsze szybko mi mija, na tyle szybko, że nie zorientowałam się, że od ostatniego wpisu minął ponad miesiąc. Ale nie leniłam się! Udało mi ukończyć trzy kolejne drobiazgi z listy rzeczy do zrobienia - fartuszek (prosty, jeszcze bez haftów), poduszkę powiększającą części zadnie i podwiązki. Poza fartuszkiem, który chyba trudno zepsuć, mam do tych wyrobów kilka ale. Z pikowanej poduszki pod spódnicę mogłabym być bardzo zadowolona, gdyby nie jeden drobiazg - poducha w zasadzie nie spełnia swojej funkcji. Owszem, dodaje odrobinę objętości, ale nie tak jakbym chciała. Problem zapewne leży w tym, że jako wypełnienie dałam tylko jedną warstwę wełnianej waty. Mogłam też zrobić ją szerszą i dać wtedy więcej zakładek. Robi się ją jednak szybko i przyjemnie, więc należy się spodziewać wersji ulepszonej.

Spring always passes quickly for me, so quick that I didn't realized that the last note was over a month ago. But I wasn't lazy! I completed three more accessories from the list of things-to-do - apron (simple, yet without embroidery), quilted pillow expanding backside and garters. Exept apron, which I think it is difficult to mess up, there is few snags about these products. With quilted pillow I could be satisfied, if not one little thing - pillow basically does not fulfill its function. Yes, it adds a bit of volume, but not like I wanted to. The problem probably lies in the fact that as a filling I gave only one layer of cotton wool. Work on this pillow was easy and pleasant, so you should expect new, better version.

fot. Łukasz Gerwatowski


Podwiązki z kolei spełniają swoją funkcję, ale... No jakoś tak... Czego innego oczekiwałam. Z całości podoba mi się tylko napis w banderoli. Koniec. Ptaszki, gałązki, zestawienie kolorystyczne, technologia wykonania, wymiary (niby wzorowane na zabytku - 90 cm, ale w efekcie moim zdaniem trochę za duże) są do poprawy. Napis Ma devise est de vous aime / es de ne jamais changer (Moją dewizą jest kochać cię / to nigdy się nie zmieni).

fot. Łukasz Gerwatowski


Garter, in turn, fulfill their function, but ... Well... I was expecting something else. I like only the inscription in the band. That's all. Birds, twigs, combination of colors, the technology, dimensions (modeled on the antique garters - 90 cm, but as a result they are a little too big) are to improve. Inscription is in french - Ma devise est de vous aime / es de ne jamais changer (My motto is to love you / It will never change).


18th century french garters, MFA Boston


Przy okazji nie mogę pojąć jak można było nosić podwiązkę nad kolanem. Żeby nie zsunęła się razem ze śliską pończochą musiałaby być zawiązana dość mocno (w końcu udo jest szersze niż kolano), a to oznacza odcięcie dopływu krwi do łydki. Jeśli jednak komuś marzą się podwiązki-nad-kolanem w których można wytrzymać dzień bez utraty czucia w nogach rozwiązaniem na pewno są nieco bardziej skomplikowane podwiązki na sprężynkach.
Jakby nie było i poduszka i podwiązki będą w użyciu. 

By the way, I can't understand how they could wear a garter above the knee. The thigh is wider than the knee, so garters should be tied tight, and that means cutting off the blood supply to the calf. But if someone is dreaming about a garter-over-the-knee the option is a bit more complicated garters with springs.
Besides those little difficulties pillow and garter will be in use.

niedziela, 26 stycznia 2014

Portfel / Pocketbook Williams Cushings 1779

Jedno z noworocznych postanowień mogę skreślić. Po trzech tygodniach codziennej pracy, dwóch sezonach Grimm, sezonie Arrow, kilku odcinkach Supernatural i Morderstw w Midsomer, dwóch filmach Bollywood, z efektem w postaci obolałych nadgarstków i łokci i dodatkowych dioptrii, skończyłam haftowany portfel za którego wzór posłużył mi ten portfel z Museum of Fine Arts w Bostonie. Haftowanie jest techniką potwornie czasochłonną, z tych trzech tygodni pracy tylko jeden dzień zszedł mi na wycięcie usztywnienia i podszewek, zrobienia przegródek, boków i w końcu zszycia całości.

One of my New Year's resolutions is done! After three weeks of daily work, two seasons of Grimm, season of Arrow, several episodes of Supernatural and Midsomer Murders, two Bollywood movies, with sore of wrists and elbows and additional diopter I finished embroidered pocketbook which I pattern on the pocketbook from the Museum of Fine Arts in Boston. Embroidery is hugely time-consuming technique, with three weeks of work, only one day went on cutting stiffener and linings, making partitions, sides, and finally stitched whole pocketbook.

First day

That's what happens when you don't think before cuting ^^

Day before ending

And it is!



Changed "Cushings" for my name


Comparison - original pocketbook and its child


Do tego projektu użyłam kawałka płótna malarskiego, nici Ariadna, kawałka czerwonej bawełny na podszewkę i  resztek tasiemki bawełnianej w kolorze... no powiedzmy bordo. Jak przystało na osobę robiącą wszystko na oko nie policzyłam ile płótna będzie mi potrzebne, więc ostatecznie musiałam doszywać materiał co tylko dodatkowo wydłużyło pracę (brakujący kawałek przyszyłam w poprzek, a płótno nie jest tak regularne jak kanwa, więc musiałam kombinować, żeby wzór mi się nie rozlazł). Kolory wybrałam takie jak w oryginale, liczba motywów również się zgadza, zmieniłam tylko "Cushings" na "Martha", żeby go trochę "uindywidualnić" (mój kot ma na imię William, więc Williams z kolei pasuje bez pudła) :) Portfel usztywniłam prostokątami wyciętymi z tego samego płótna, przegródki także są z płótna obszytego podszewką. Technologia zszywania tego wszystkiego wymagała odrobiny pokombinowania, konsultacje z Aleksandrą z Atelier Polonaise przyniosły rozwiązanie, ale już po fakcie wycięcia wszystkiego, więc ostatecznie musiałam zrobić po swojemu (czyli na chłopski rozum).

For this project I used a piece of painter's canvas, Ariadna threads, a piece of red cotton lining and remnants of cotton ribbon in the color ... let's say claret. As being a person who do everything more or less I didn't counted how big piece of canvas I will need, so in the end I had to add material what only extended time of making this pocketbook (missing piece I sewed across, and the painting canvas is not as regular as canvas using to cross stitch, so I had to combine my pattern doesn't disperse). Colors are the same as on original pocketbook, number of motivs is also the same, only thing I changed is "Cushings" for "Martha", just to make it more "mine" (my cats name is William so Williams fit as hell) ;). Pocketbook is stiffened with rectangles cut from the same cloth, partitions also are made from canvas trimed by red lining. Technology of sewing this all together required a bit of thinking, consultation with Alexandra from Atelier Polonaise brought a solution, but after the fact of cuting everything, so after all I made it my way.

It was exhausting project, but I'm very proud of it!

wtorek, 3 września 2013

Portfel / Pocketbook


Tak jak pisałam moja przygoda z haftem bargello dopiero się rozkręca. Po próbnym igielniku przyszedł czas na historyczny portfel. Wzór zaczerpnęłam z internetu (konkretniej z okładki książki poświęconej temu haftowi), natomiast samą konstrukcję zgapiłam od Alessandry z Atelier Polonaise. Niestety, po dłuższym haftowaniu pojawiają się u mnie problemy z nadgarstkiem, więc mimo szczerych chęci nie mogę poświęcić się temu zajęciu przez cały dzień, a naprawdę, byłabym w stanie. Miałam dużo wątpliwości co do wyboru kolorów motywu, koloru tła, lamówki i podszewki. Zrobić tło czerwone, białe czy złote? Obszyć lamówką jasną czy ciemną? Nie lubię nieograniczonego wyboru, więc w niektórych przypadkach wolałam zdać się na czyjś gust. Ostatecznie jednak jestem zadowolona z efektu, mimo, że wręcz organicznie nie znoszę połączenia zieleni z czerwienią.

As I wrote my adventure with Bargello stitch just getting started. After the pincushion trial, it's time for the historical pockebook. I took a pattern from the internet (to be more specific - the cover of book about bargello stitch), while the costruction I took from Alessandra from Atelier Polonaise. Unfortunately, after hours of working I have problems with my wrist, so despite my best intentions I can't devote whole day  for this occupation. I had a lot of doubts about the choice of theme colours, colours of background, trimming and lining. Make a background red, white or gold? Trimming should be bright or dark? I don't like to have to much choice, so in some cases, preferred to rely on someone's taste. Finally, however, I am happy with the result, even though I can't stand combination of green with red.

Poniżej parę portfeli z XVIII wieku. 
Below few 18th century pocketbooks.





A to już moje dzieło. 
And this is my work.

pierwsza wersja kolorystyczna/ first version


Oh, I love that 3D effect, great pattern

 


 Na portfelik zeszło:
- płótno malarskie
- moc mulin
- bawełniana taśma
- bawełniana podszewka

Pocketbook is made from:
- canvas
- lot of cotton moulines
- cotton ribbon
- cotton linen


piątek, 2 sierpnia 2013

Igielnik / Pincushion


       Hafciarstwo uzależnia. Po skończeniu bawetu moje ręce czuły silną potrzebę dalszego machania igłą. W zasadzie nie umiem już obejrzeć filmu czy serialu bez jakiejś robótki w rękach :) Żeby więc wykorzystać zapał póki jest wyhaftowałam mały igielnik. Motywy kwiatowe troszkę mi się ostatnio przejadły, więc inspirując się hafciarskimi osiągnięciami Aleksandry z bloga Atelier Polonaise spróbowałam czegoś zupełnie nowego - haftu bargello (którego w sieci można też znaleźć pod nazwami florentine, irish i flame). Z tym graficznym i niezwykle kolorowym haftem spotkałam się już jakiś czas temu przeszukując sieć w poszukiwaniu epokowych toreb i portfeli.

      Embroidery is addictive. After finishing stomacher my hands felt a strong need to continue little needle dance. In fact, now I can't watch a movie or a series without some needlework in the hands :) So to take advantage of my enthusiasm I made a small embroidered pincushion. I also needed little brake from  floral themes, so I get inspired by the achievements of the Aleksandra's blog, Atelier Polonaise, and tried something new - bargello stitch (you can also seek it under the names florentine, irish and flame stitch). With this graphic and extremely colourful embroidery I met some time ago while searching the network for 18th century bags and wallets.
Martha Edlin, 1670-1680, Victoria & Albert Museum



        Na pierwszy rzut oka nieszczególnie przypadł mi do gustu, zdawał się zbyt "awangardowy" jak na tamte czasy i estetykę. Teraz wiem, że na tym próbnym igielniku się nie skończy, tym bardziej, że haft jest naprawdę bardzo prosty a powtarzalny wzór szybko wchodzi w głowę.

      At first glance, I didn'i like it, it seemed to be too "avant-garde" for those days and aesthetics. Now I know that this pincushion is not my last date with bargello stitch, furthermore, thit embroidery is really very simple and repetitive pattern quickly comes into your head.







Na igielnik składa się:
- kanwa (prezent od Aleksandry :))
- kawałek kremowej bawełny
- mulina Ariadna w 6 kolorach (użyłam całej nici)
- taśma bawełniana 
- wypełnienie zrobiłam z resztek muliny i pociętych materiałów :)

Pincushion is made of:
- canvas (gift from Aleksandra :))
- piece of cream cotton
- floss Ariadna, 6 colours (I used all threads)
- cotton ribbon
- for filling I used rest of floss and cutted fabrics
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...